nieznanewody | e-blogi.pl
_blog nieznanewody
Czy szczęście jest celem? 2018-10-13

Nie.


 


Celem życia jest cokolwiek sobie obierzesz za cel. Dążenie do tego celu ma Cię zająć, doskonalić Twoje umiejętności a dotarcie do celu wyprodukować szczęście w Twojej głowie. Cieszysz się chwilę a potem idziesz dalej, realizować kolejny cel. Jak widzisz szczęście jest tutaj tylko efektem ubocznym doskonalenia umiejętności. Podróż do szczęścia sama w sobie jest skazana na porażkę. Jak można dotrzeć do czegoś co jest tylko efektem ubocznym innym działań?
Pozatym pomyśl, czy nie jest tak że prawdziwie szczęśliwy czułeś się w swoim życiu np. po ciężko przepracowanym dniu na działce, widząc efekty,  albo po zdaniu egzaminy, dostaniu pracy itd.?


Na poziomie neurobiopsychologicznym, polega to na wyrzucie Dopaminy – hormonu wydzielanego w momencie zdobycia czegoś.


Nasza cywilizacja mimo wszystkich udogodnień jest cywilizacją ludzi nieszczęśliwych. Dlaczego?
Zewsząd otacza nas rozrywka – telewizja, internet, parki rozrywki, billboardy, radio, sklepy itp. Jesteśmy już poniekąd skazani na rozrywkę, która jest tylko substytutem szczęścia. Myślimy, że kupując nową rzecz czy oglądając ulubiony film produkujemy szczęście ale tak nie jest. Jest to chwilowa masturbacja a przecież chodzi nam o w pełni udaną relację z życiem.
Alkohol działa w taki sposób, że daje nam poczucie szczęścia. Działa to na zasadzie wyrzutu dopaminy po spożyciu piwa czy kieliszka wódki (niektóre narkotyki działają na tej samej zasadzie, np. kokaina). Wystarczy mała dawka tej substancji a czujemy się jak osoba z dobrze prosperującą firmą, sportowiec który wygrał mecz, chłopak który poderwał dziewczynę itp. Tylko, że potem trzeźwiejemy i poza tym że ubyło nam parę neuronów, w naszym życiu nic się nie zmieniło.


Nie skupiajmy się na szczęściu ani na jego substytutach, znajdźmy w sobie energię niezbędną do znalezienia celu w życiu a następnie jeszcze więcej energii na jego realizację. Cel ten może być krótkoterminowy a może być długoterminowy. W realizacji długoterminowych celów warto wyznaczyć sobie parę krótkoterminowych celów.


Społeczeństwo i grupy 2015-12-22

Czy masz czasem tak że w jednym towarzystwie bywasz ‘bogiem’ podczas gdy w innym czujesz się jak szara myszka. W jednym idealnie wpasowujesz się w klimat, zawsze wiesz co powiedzieć i się nie stresujesz podczas gdy w drugim czujesz się zepchnięty do marginesu?


 


                Podczas formowania się nowych grup społecznych ,np. w klasie, grupa znajomych na studiach lub pracy, na wojnie, w mieszkaniu ze współlokatorem itd. Wzajemnemu zestawieniu ulegają nowe osoby i osobowości. To jest moment w którym rozpoznajemy się zarówno świadomie jak i podświadomie.
Świadomie np. wygląd nowych osób, ich sposób bycia, autorytarność czy uległość
Podświadomie np. mowa ciała, stabilność charakteru

Wszyscy a przynajmniej większość z nas, chce należeć do jakieś grupy, czuć się potrzebnym i użytecznym. Dlatego na podstawie tych świadomych i podświadomych przesłanek, kategoryzujemy osoby dookoła i ustalamy również naszą pozycję w tym mikroświecie. Co to znaczy?


Pierwsza sytuacja:


Osoba A poznaje osobę B. Osoba A prowadzi ‘luźny’ styl życia, natomiast osoba B jest neutralna w tej kwestii ( ani to pragmatyk ani flegmatyk).
 Wyobraźmy sobie że te dwie osoby są współlokatorami i miewają interakcje na co dzień. Osoba A poproszona o wykonanie porządków domowych przez osobę B, stale to odwleka i ‘’na wszystko ma czas’’, z tego powodu osoba B chcąc żyć w dogodnych dla siebie warunkach sprząta sama.


Co wynika z tej sytuacji? Osoba B przydziela sobie rolę społeczną w tej relacji jako „ta porządniejsza” ( Jak ja nie zrobię, to nigdy to się nie stanie) i tak potem funkcjonuje przy osobie A, której pewnie odpowiada taki tryb i nie narzeka J


Druga sytuacja:


Osoba A się wyprowadza i za nią wprowadza się osoba C. Osoba C okazuje się pedantem. Czyści nawet to na co osoba B nie zwróciła by uwagi. Powstaje nowa zależność społeczna, w której to osoba B może poczuć się wolna od obowiązków bo osoba C robi to za nią (Jak ja nie zrobie to nigdy to się nie stanie).


 


Wniosek:


W różnych grupach możemy stać na różnym szczeblu, ponieważ cechy pożyteczne dla jednej grupy dla innej mogą okazać się nie do przyjęcia lub nie przydatne


 


Czy w takim razie to oznacza że mam się uczyć nowych rzeczy i dopasowywać od każdej grupy tak aby być wartościowym?


Niee :D  Jesteś wartościowy jako człowiek, nie dopasowuj siebie dla grupy tylko wybieraj grupę odpowiednią dla siebie. Otaczaj się ludźmi którzy wzmacniają Twoje dobre cechy


A schodząc jeszcze głębiej:


Jeżeli chcesz być zauważany przez wielu przestań się starać. Bądź człowiekiem-społeczeństwem-w-jednym, do którego ludzie będą chcieli dochodzić. Nie oznacza to izolacji, po prostu nie należy się przejmować co powiedzą inni. Dopóki sam się czujesz z czymś dobrze, możesz się czuć z tym dobrze wśród innych


Jak radzić sobie ze spadkami samopoczucia? 2015-12-20

Poddać się. Powiedzieć „tak mam teraz gorszy stan i całkowicie się z nim godzę i utożsamiam”


Wtedy odczujesz ulgę i poczujesz się lepiej. Dobry stan poczucia może nie wrócić szybko, w zależności co się stało, jednak na pewno odczujemy wtedy wielką ulgę jakby zdjęto z nas coś ciężkiego.


Większość frustracji bierze się bowiem stąd, że staramy się walczyć z naszymi własnymi odczuciami, jakby były złe albo niewłaściwe. Otóż, dopóki są TWOJE, zawsze są właściwe. Nie zawsze możesz ich sobie życzyć, jednak utożsamienie się z nimi zmieni nasze całe podejście od problemu i zdejmie z nas zbędne dodatkowe brzemię i poczucie winy.


Życie nie zawsze polega tylko na odczuwaniu przyjemności. Każdy człowiek na tej planecie doświadczył chociaż raz w życiu bólu fizycznego, emocjonalnego lub psychicznego. Nie ma w tym nic złego, jest to wpisane w naszą naturę i tylko walka z tymi uczuciami nie jest naturalna. Poddajmy się im, nie stawiajmy im przeszkód i zapór to szybciej z nas wypłyną.


Miłego dnia :)


Czym jest Bóg? 2015-12-20

 


Słowo „Bóg” spowszedniało przez rozmaite religie i wyznania. Niegdyś, za czasów proroków odpowiednich dla tych religii miało może znaczenie, lecz obecnie bywa (choć nie zawsze i wszędzie) wykorzystywane przez kościoły i inne instytucje w celach politycznych tych bytów.
Każda religia upiera się przy tym że to ona zna jedyną drogę do Boga a inne się mylą. Jest to pierwszy dowód na to, że albo faktycznie niewiele wiedzą albo utajniają swoją wiedzę. Żaden bowiem oświecony człowiek nie brałby monopolu na rozumienie Boga i drogi do niego.


Jak więc wytłumaczyć Boga?


Bóg to wszystko a wszystko to Bóg. Zatrzymaj się na chwilę przy tej myśli i zastanów się co Ty przez nią rozumiesz.
Aby wytłumaczyć człowiekowi pojęcie Boga można by analogicznie próbować wyjaśnić rybie pojęcie wody. Bóg to energia w której żyjemy, dzięki której żyjemy. Jest to pewien transcendentalny byt czy (jak to opisuje Eckhart Toole) – Istnienie. Otacza nas z każdej strony i nas przenika. To ta energia bywa nazywana bezinteresowną miłością do bliźniego ( Bóg jest miłością). Bo gdy zdajemy sobie sprawę z tego, że ta sama energia przenika nas wszystkich, zauważamy że tak naprawdę nie istnieje pojęcie separacji pomiędzy mną, Tobą, nim/nią czy nimi. Pomiędzy mężczyznami i kobietami, dziećmi i dorosłymi, człowiekiem i krową. Różnimy się tylko odbiorem tej energii/częstotliwości.


Jeśli chcesz poznać tajemnice wszechświata, myśl w kategorii energii, częstotliwości i wibracji – Nikola Tesla, wielki humanista, innowator i inżynier.


Gdy porzucisz swoje ego, o którym pisałem wcześniej na tym blogu, stajesz się bliższy Bogu, stajesz się bliższy swojej prawdziwej natury i tym samym bliższy energii która Ciebie przenika.


Ludzie w dużej większości są dziś odseparowani od swojej prawdziwej natury. Ich żądzę chcą jednego, sumienie czego innego. Stąd też widzimy wszystkie okropności jakie człowiek sprawia drugiemu człowiekowi i innym istnieniem na tej ziemi. Ludzie są głęboko zatopieni w swoich egotycznych umysłach, zapomnieli o swojej prawdziwej naturze albo zostali okłamani że prawdziwy świat to ten gdzie rządzi pieniądz i układy. Nic z tych rzeczy. Prawdziwy świat to ten gdzie jesteś całkowicie wolny jako jednostka. Od umysłu, od pieniądza, od myślenia że istnieje nad Tobą jakieś zwierzchnictwo, od opinii innych.


Bóg jest w każdym z nas, bo w każdym z nas płynie ta sama energia przenikający wszelkie żywe byty. Ludzie mogą być nieświadomi tej energii lub celowo ją dusić w sobie. Nienawiść jest bowiem szybsza i łatwiejsza, ale nie silniejsza. Miłość zawsze wygra pojedynek, potrzeba tylko do tego chęci.


 


„Będziesz cierpiał do czasu aż nie porzucisz tego, do czego umysł jest przywiązany, po prostu nie wyruszysz w drogę wolny, bez względu na to co się wydarzy.”


Wyzbyć się ego? 2015-11-01

Na początek, czym jest ego? Ludzka świadomość składa się z ID, ego oraz super-ego (Oczywiście jest to teoria – Freudowska konkretnie, jednak uważam że najlepiej się nada aby zaprezentować tu dziś mój punkt widzenia)


Id to nasza ‘podstawa’, nasze rządze i instynkty. Nie tylko te złe, prowadzące do hedonistycznych zachowań, ale również te przytrzymujące nas przy życiu, takie jak zaspakajanie głodu. Superego istnieje bardziej ‘odlegle’ od naszej świadomości. Na superego składają się czynniki kulturowe i kanony zachowań których uczymy się w ciągu życia, np. że nie wolno kraść. Superego można więc przyrównać do sumienia. Nie bez powodu Ego zostawiłem na koniec. Jest to bowiem nasz osobisty sędzia i najbardziej aktywna część naszej ‘codziennej’ twarzy. Ego korzysta z superego przy weryfikacji zachowań płynących z ID. Czyli np. gdy mamy bardzo silny popęd seksualny(ID), jednak nie mamy w danej chwili żadnego partnera, nie idziemy więc na ulicę i nie wyładowujemy emocji na pierwszej poznanej osobie bo jest to niezgodne z zasadami społeczeństwa i człowieczeństwa
 (superego). Ego (czyli świadomei JA) podejmuje decyzję, że tego nie robimy.


W jaki sposób ego jednak może przeszkadzać nam w życiu?


Ego przyjmuje wszystko dosłownie, przerzuca to przez superego i w najgorszym wypadku w przypadku ‘spięcia’ - ID bierze się do akcji. Dla przykładu – gdy ktoś powie o nas coś złego, co nie mieści się w naszej sferze tolerancji (Superego) i uznamy to za obraźliwe(Ego) w przypływie emocji zaczniemy bójkę (ID).


Gdy nasze ego jest bardzo aktywne, powoduje to, że chodzimy sztywni i wrażliwi na WSZYSTKO co nie godzi się z naszymi zasadami. Potrafi to bardzo uprzykrzyć życie. W takich wypadkach nauczyłem się robić 3 głębokie wdechy i przypominam sobie jak niewielkim obiektem we wszechświecie jest nasza planeta w tym też ja i moje iluzje problemów. No bo wkońcu nasze problemy roztrzygają się głównie w naszych głowach. Gdy czujemy do kogoś uraze czy nienawiść, zawsze o wiele bardziej krzywdzimy tym siebie niż innych. To my odczuwamy wtedy te najgorsze odczucia, zamiast cieszyć się lekkością życia i humorem.


Ego często nie pozwala nam poczuć tego dystansu. Jako sędzia, próbuje każdą drobną sytuację zaszufladkować lub zaetykietować. Uniemożliwia to potem obiektywne spojrzenie na świat. Informacje już na wejściu uzyskują ocenę, a potem poprzez analizę interpretujemy je jeszcze bardziej, zamiast po prostu dać im być i ustosunkować się w odpowiednim momencie ( zamiast stosunkować sytuacje do nas)


Jednego możemy być pewni, gdy będziemy próbowali kontrolować świat to będzie się on wymykał nam między palcami. Wbrew pozorom aby wieść szczęśliwe życie, należy rzucić się w wir zdarzeń i przesiewać je z dystansem.


Dlaczego nie warto ustalać scenariuszy przed spotkaniem z drugą połówką? 2015-05-22

Dziś zagadnienie z dziedziny seksuologi. 


Czy nie nieraz spotkaliście się z wewnętrzym zjawiskiem ustalania sobie z góry co powiecie na randce? Leżąc w łóżku wspominaliście spotkanie i analizowaliście wszystko co powiedzieliście? Zamyślaliście się w trakcie innych czynności na temat tego jak przebiegnie wasze przyszle spotkanie?


 


Wiele osób rozmyśla nad wyidealizowanym przebiegiem sytuacji, w której możemy znaleźć się w intymnej relacji z osobą z którą się umówiliśmy. Wymyślamy sobie co powiemy w w konkretnej sytuacji i w jaki sposób, wyobrażamy sobie reakcje tej drugiej osoby. Ale to nie jest dobre. Ja to nazywam mentalną masturbacją :)


Wyobrażając sobie te rzeczy czujesz się przyjemnie, jest miło ale musisz pamiętać że to dzieje się jedynie w Twojej fantazji, prawdziwe życie przebiega obok. Najczęściej ma niewiele wspólnego z tym co sobie właśnie wyobrażałeś/aś, bo trzeba pamiętać że to działo się w  subiektywnym umyśle. Do tego połaskotałaś/eś się trochę po ego i pewnie dodałeś/aś sobie wiele w tracie tych wyobrażeń :) wiele rzeczy które w rzeczywistości nie istnieją. Np w naszej fantazji byłeś/aś bardzo otwarty/a, a gdy przyszło co do czego w rzeczywistości zasychało w gardle.


Zawsze sobie myślisz że 'tak to zrobię nastepnym razem' a gdy przychodzi nastepny raz, najzwyczajniejszy czynnik poboczny zmienia cały plan no i klapa.


Wyobraźmy sobie dwóch studentów przed egzaminem. Jeden uczy się rzetelnie a drugi pisze ściągi na konkretną objętość materiału. Przychodzi egzamin i okazuje się że był inny niż każdy się spodziewał! Ale ten który uczył się rzetelnie zda bez problemu, może nawet zarobi dodatkowe punkty ;) a ten co 'jechał' na ściągach obleje.


Wyobraź sobie to samo w życiu uczuciowym. Układasz sobie scenariusz w głowie, tak aby było idealnie ( idealnie wg kogo? ciebie? czy tej drugiej połówki) ale wystarczy że zmieni się krajobraz za plecami, albo osoby które spotkacie i wszystko zaczyna się sypać. Robisz się nerwowy/a, nieswój/a może nawet zaczynasz panikować :D Nie martw się, wielu osobom się to tak naprawde przytrafia, poprostu mało się przyznaje ;)


Kiedyś usłyszałem potężne zdanie "Nie oczekuj niczego, Przygotuj się na wszystko", które do końca oddaje to co chce dziś tu przekazać. Jeżeli nauczymy się reagować spontanicznie i naturalnie nie tylko zwiękzzy to komfort naszych randek ale też naszego życia!


Gdy reagujemy spontanicznie i pewnie jesteśmy też bardziej atrakcyjni. I nie mówie tutaj o spontanicznym wyjeździe w bieszczady ;)


Bardziej chodzi mi o to żeby 'płynąć' z wydarzeniami, niż się im opierać. Wyluzować :D


Kiedyś widziałem na pewnym portalu społecznościowym grupe (+18!!!) "Miej wyj**ane a będzie Ci dane" :D


zgadzam się z tym ale wielu ludzi źle interpretuje to zdanie. NIe chodzi o to aby być tzw 'dupkiem' i olewać wszystko i wszystkich, bo to co dajemy to do nas wraca. Gdy damy ludziom nienawiść i gniew te do nas wrócą, gdy damy intymność i miłość (szczerze damy!) to do nas wrócą.


Ludzie którzy naprawde wiedzą co to zdanie oznacza, kochają normalnie, poprostu nie przejmują się jeżeli im coś nie wyjdzie, nie układają sobie scenariuszy, żyją spontanicznie. A spontanicznie nie zawsze jest perfekcyjne! Ale tam gdzie przestajesz starać się być perfekcyjny/a, zaczynasz się stawać perfekcyjny/a :D 


Nie interpretujmy, nie analizujmy, nie starajmy się dopiąć wszystkiego na ostatni guzik w głowie bo to nigdy nie wyjdzie w rzeczywistości. Dajmy się ponosić bo to jest piękne! to jest atrakcyjne!


Bo przecież ostatecznie chodzi o to aby być człowiekiem, dobrze się bawić, kochać i śmiać :)


Czym jest zło a czym dobro? 2015-05-22

Witam Was, Przepraszam wszystkich czytających mój blog za moją sporą nieobecność. Było to związane z powstałymi obowiązkami, które zwaliły się na mnie niczym grom z nieba. Chęć realizacji wszystkiego spowodował u mnie w życiu lekkie 'spadanie w dół'. O co chodzi? Każdy kto czyta tego bloga, wie że opisuje tutaj swoją drogę która sprawia że stałem się i cały czas staje lepszym i SZCZĘŚLIWSZYM człowiekiem ( w którymś wpisie porusze temat prawdziwego szczęścia ). Natłok obowiązków spowodował że w swoim życiu duchowym i emocjonalnym zszedłem poziom niżej- nie miałem czasu na siebie i na swoje udoskonalanie.


Ale nic straconego, nie ma przegranych tylko lekcje życiowe i nawet to moje miesięczne 'zejście' z pewnego poziomu rozumienia świata, spowodowało ze teraz widze je wyraźniej. To już nie pierwszy i nie ostatni taki przypadek w moim życiu, ale to właśnie dzięki nim przeżyłem swoje najważniejsze lekcje.
Ten blog jest opisem mojej drogi, nie mówie jak żyć, tylko co mi pomogło stać się szczęśliwym i co może Cie nakierować na ten tor.
No bo niestety, za wiedzą i mądrością muszą podążać cierpnienia. To one uczą nas najgłebiej, ale im lepiej wyciągamy z nich wnioski, tym lepiej je potem przeżywamy i przezwyciężamy i czerpiemy drogocenne ( a raczej bezcenne) lekcje.


 


Czym jest zło a czym dobro?


 


Dobro wiążę się z człowieczeństwem. Człowiek jest z natury dobry. NAPRAWDE ;D różne doświadczenia czy to z dzieciństwa czy z dalszych etapów życia, kształtują inne negatywne cechy, ale spójrzcie kiedyś dziecku w oczy i powiedzcie z czystym sumieniem że jest złe. Człowiek jest z natury dobry :)


Dobro wiąże się z miłością. Nie mówięo zakochaniu, czyli erotycznym zjawisku. Mówię o miłości gdy całkowicie nieznajomy człowiek pomaga drugiemu na ulicy gdy ten się przewróci, gdy matka strzeże życia dzieci ponad swoje, gdy uśmiechamy się prosto z serca do drugiej osoby :) - to ten uśmiech, tak się do was uśmiecham :D


 


Dobro i miłość są naturalną formą ludzkiej egzystencji, są dopasowane do człowieka. A wiemy że natura stworzyła świat tak, aby każde stworzenie potrafiło się jak najlepiej dostosować do otoczenia. Dlatego stworzyła człowieka dobrym, aby wiódł szczęśliwe życie. Bo właśnie dobro prowadzi do prawdziwego szczęścia


 


Czym jest więc zło? Degeneracją. Jest degeneracją człowieczeństwa. Polega często na chwilowych uciechach, w imę dalszych niepowodzeń i złego samopoczucia. Wyobraźcie sobie, gdy widzimy bezdomnego człowieka i damy mu np 10zł i widzimy że kupił sobie chleb i woę, jesteśmy szczęśliwsi. Pomogliśmy mu, dzięki nam będzie miał lepiej. Wydaliśmy 10zł które mogliśmy przeznaczyć na przyjemność, ale ta przyjemność należała by do kolejnych zapomnianych w przeszości a pomoc sprawiła że czujemy że wnieśliśmy zmianę, że wpłynęliśmy pozytywnie na czyiś los.


 


Zło powoduje że odłączamy się od innych ludzi ( dobrych ludzi) czyli od naturalnego zasilania naszej życiowej energii, pasji, erotyzmu czy szczęścia na rzecz dekadencji, znudzenia czy fetyszu.


 


Jest dzień więc naturalnym stanem rzeczy jest noc. Tak samo jest dobro i jest i zło. Nie twierdze że należy całkowicie wyeliminować złe emocje z życia, bo wtedy jak rozpoznamy dobro? grozi to nawet w popadnięcie w fanatyzm. ale ważne jest aby się z tym złem pogodzić, i wziąć za nie odpowiedzialność. "Nie zmieniaj złych myśli na dobre - pogódź się z obydwoma" Tylko równowaga pomoże nam rozpoznać w złu dobro a w dobru pierwiastki zła. Bo te 2 światy się przenikają. Niech złe emocje będą pokorą do dalszych działań i życia ale nigdy Twoim panem.


 


Jeżeli chcecie abym coś wytłumaczył, jeżeli czujecie że nie do końca zrozumieliście - proszę piszcie w komentarzach :) Chciałbym pomagać ludziom ale dopiero kształtuje swoje zdolności narracyjne :D


Jeżeli chcecie abym poruszył jakiś konkretny temat, również podawajcie propozycje w komentarzach


 





Jak nie przejmować się przeszłością i przyszłoscią? 2015-04-16

Dlaczego życie w teraźniejszości prowadzi do szczęścia? 


 


Czy nieraz wam się zdażało odbiegać myślami od chwili obecnej do miejsc odległych o całe lata? "Parę lat temu mogłem/mogłam zrobić to inaczej"; "Jak będzie wyglądała najbliższa sobota?"; "Jak ma wyglądać moja wymarzona sytuacja z drugą połówką?" :D


Tak, nie jesteście sami. Na tą samą przypadłość cierpi jakieś 99% ludzkości. Nazywamy ją analitycznym myśleniem i jest tak samo zbędne jak tasiemiec w jelicie :D


Zacznijmy od rozmyślania nad przeszłością. Co by było gdyby?


Po fakcie jesteśmy zawsze mądrzejsi i lubimy roztrząsać w swoim umyśle różne scenariusze przeszłych wydarzeń. Wiecie jak ja to nazywam? (+18!!!) Mentalną masturbacją :)  Gdy tak przez chwile ( czasem dłuższą chwilę) sobie myślimy co by było gdyby, czujemy się dobrze ale ostatecznie musimy wrócić do świata prawdziwego. Takie roztrząsanie różnych scenariuszy nic nam nie dało, nic nie wniosło nowego do naszego życia poza złym uczuciem powrotu do rzeczywistości. Poza tym, skoro postąpiliście w dany sposób w przeszłości, znaczy ŻE NIE DAŁO SIĘ LEPIEJ. Wątpię, żeby ktoś celowo wybierał sobie złą drogę. Zazwyczaj kierujemy się dobrem swoim albo innych. Więc skoro wtedy podjęliśmy taką decyzję, znaczy ze na ten czas wydawała nam się najlepsza. Jeżeli okazała się niekorzystna dla nas- mamy kolejną życiową lekcję ( nie porażkę!!!). Lekcje życiowe ekstrahujemy z doświadczeń a nie  z myślenia co by było gdyby...


Przeszłość to przeszłość, lepiej skupić się na teraźniejszości, aby to ona była jak najprzyjemniejsza dla nas. Nie należy również zbyt intensywnie sobie planować najbliższego czasu. Gdy się skupimy na tym co jest teraz, nie musimy już się martwić co będzie za 2 tygodnie, bo za 2 tygodnie też skupimy się nad tym, aby teraźniejszość była przyjemna :D


Nie twierdze że nie należy sobie robić planów na życie, trzeba mieć cele! Twierdze że nie należy układać sobie konkretnych scenariuszy w głowie, bo życie jest nieprzewidywalne i raczej nie ułoży się tak jak to szczegółowo zaplanujemy. Coś pójdzie nie tak i cały plan się zawali. Dlatego należy zwyczajnie obrać cel i dążyć uparcie, wydeptywać nowe drogi a nie iść tymi które obmyślimy w naszym zwodniczym umyśle.


Poza tym, gdy zdecydujemy się na takie spontaniczne życie, wzrasta nasza energia, witalność, szczęście, poczucie spełnienia i inteligencja! Każdy dzień przynosi nowe doświadczenia!


 


Teraz trochę o tym zwodniczym umyśle. Czym się różni mózg od umysłu. Mózg to organ odpowiadający za naszą motorykę, abstrakcyjne myślenie, zapamiętywanie, mówienie itp. Mózg produkuje myśli aby przeanalizować sytuacje, abyśmy wybrali najbardziej korzystną drogę.


Umysł to pobłąkane myśli. To jest tak naprawdę widmo, które w rzeczywistości nie istnieje. To nasze zgubne przeanalizowanie życia, przekombinowanie zamiast zwykłych wyborów.


Istnieje sposób na oczyszczenie umysłu z tych pobłąkanych myśli, a konkretnie medytacja/modlitwa. W różnych religiach różnie nazywana a polega wszędzie na tym samym. Aby skupić umysł w chwili obecnej. Aby usunąć z niego zbędne myśli i wprowadzić do niego intencje związane z naszymi teraźniejszymi uczuciami.


Nie polecam jednak medytować bez odpowiedniego przygotowania. Jeżeli nigdy tego nie robiłeś/robiłaś a chcesz, polecam rozmowę z kimś kto robi to umiejętnie ( i jest tego przykładem!). Źle przeprowadzone medytacje, mogą zaprowadzić umysł w niezbyt ciekawe rejony naszych myśli.  A oto pewna azjatycka przypowieść o medytacji:


 


Student medytacji siedział w głębokiej ciszy wraz z grupką innych praktykujących. Przerażony wizją krwi, śmierci i demonów, wstał, podszedł do nauczyciela i wyszeptał:


– Roszi, miałem właśnie przerażającą wizję!


– Zostaw to – powiedział nauczyciel.


Parę dni później student rozkoszował się fantastycznymi wizjami erotycznymi, wglądami w sens życia, aniołami i kosmicznymi dekoracjami.


– Zostaw to – powiedział nauczyciel, podchodząc z tyłu z kijem i wymierzając studentowi tęgie uderzenie.


 


Wyzwolenie umysłu nie leży w wyobrażonej przyszłości, lecz tu i teraz!


Jak otwierać się na ludzi? 2015-04-10

Jest to bardzo ważna kwestia aby wieść prawdziwie szczęśliwe życie. Jest to też wbrew pozorom bardzo powszechna iluzja wśród ludzi- zamknięcie emocji przed innymi.


Życie to nie jest sprawa prywatna. Bywają w nim kwestie intymne, których nie chcemy ogłaszać całemu światu, ale emocje do nich nie należą :) Nasze emocje to nasz największy skarb i dowód na istnienie duszy.




Gdy chowamy nasze emocje boimy się. Najczęściej tego że ludzie uznają nas za bezbronnych albo że źle o nas pomyślą. Jednak wbrew pozorom ukazywanie swoich emocji to największa siła. To właśnie ukrywanie ich jest pojściem na łatwiznę, ich odsłonięcie wiążę się z wielką wewnętrzną mocą charakteru. Ludzie przed którymi się otwieramy, napewno nas nie odbierają jako słabych w tych chwilach. Zresztą, spójrzmy na siebie, podziwiamy piosenkarzy czy poetów, szanujemy ich i wywyższamy a przecież w większości Ci ludzie odsłaniają przed światem siebie, są całkowicie 'nadzy' w swoich utworach- i za to tak ich kochamy.


Wyobraźmy sobie zamarźnięte jezioro. Woda to nasze emocje, powietrze to świat zewnętrzny a pokrywa lodowa to nasze obawy, strach i słabość charakteru. W świecie XXI panuje takie zimno, że najłatwiej jest utrzymywać tą pokrywę lodową. Aby ją roztopić i ukazać prawdziwego siebie potrzeba wiele ciepła z naszego wnętrza ( czyli miłości i odwagi :) ).


Z pesrpektywy zamknięcia swoich emocji, ich pokazywanie można sobie wyobrażać jako wstydliwe czy bezbronne, ale tak nie jest. Każdy kto choć raz spróbuje być całkowicie bezbronny wobec drugiego człowieka poczuje czym jest szczęście. Jest też duża szansa że stopimy serca innych, bo ludzie nas otaczjący to nasze odbicia. Gdy jesteśmy przy kimś nerwowi to ta osoba też jest nerwowa przy nas, gdy się do kogoś śmiejemy ten ktoś odwzajemnia uśmiech a gdy się na kogoś denerwujemy ten gniew powraca. Ludzkie emocje i ludzka natura jest prawdziwie niesamowita, jesteśmy lustrami dla siebie nawzajem. 




W tym blogu również otwieram siebie, wylewam tu swoje doświadczenie i przekonania. opisuję swoją drogę życia. W ten sposób sam staje się coraz bardziej bezbronny ( w dobry znaczeniu oczywiście) wobec innych ludzi. Nasza wędrówka przez życie i nauka trwa aż do końca, kończy się dopiero z naszą śmiercią.


A o co chodzi z tą bezbronnością? Nie należy sobie tego wyobrażać w taki sposób że stoimy skrzywieni z rękoma pokornie zwisającymi :D Tu chodzi o  bezbronność naszego EGO, naszej świadomości, naszego umysłu analitycznego! Gdy rozbrajamy tą część nas, to widzimy że to właśnie do tego momentu byliśmy 'zduszeni'. Gdy rozbrajamy nasze Ego, wychodzimy cali na wierzch, oddychamy pełną piersią, prostujemy nasze kończyny, otwieramy oczy i jesteśmy SOBĄ NAPRAWDĘ.


Tak jak wspomniałem XXI wiek to okres sporego chłodu wśród ludzi, ale pokrzepiająca jest pamięć o tym że ludzie dookoła nas są naszymi odbiciami. Dlatego jeżeli chcemy zmieniać świat, zmieniajmy siebie! 




Kochaj siebie w 100% a ludzie sami znajdą drogę do Twojej miłości. Tylko daj im szanse :D


Dlaczego realizacja pasji w życiu jest taka istotna? 2015-04-09



Pewnie wielu z Was w swoim życiu słyszało od innych ludzi, jak powinniśmy się prowadzić. "Lepiej idź na te studia/do tego liceum, bo potem będzie lepsza praca" -"ale ja nie chce zostać tą osobą, tylko (tu wstaw swoje marzenie)" -"Ale nie będziesz miał/a pracy, i jak Ty utrzymasz rodzine?"


 


Ja to słyszałem :) i słyszę codziennie na temat wielu spraw, i gdybym słuchał się wszystkich tych opinii ganiał bym jak pies wokół własnego ogona.


Powiedzenie że po czymś 'nie ma pracy' jest oczywiście nie prawdą.


Prawdą natomiast jest to, że niezależnie co w życiu robisz, jeżeli robisz to z PASJĄ to sukces ( w tym też pieniądze) sam Cię znajdzie. Jeżeli robisz coś z pasją to robisz to lepiej niż Ci którzy robią to tylko dla pieniędzy, bo nie jest to tylko sposób na zarobienie na 'to drugie życie' w którym gdzieś tam obok realizujesz swoje plany, ale przez samo to że wykonujemy tą pracę czujemy się spełnieni. Sprawę dóbr materialnych odsuwamy na bok i skupiamy się na pasji tak bardzo, że w pewnym momencie jesteśmy najlepsi- albo jednym z najlepszych, i wtedy ludzie sami będą się pchali aby nam płacić za nasze umiejętności.


Pieniądze nigdy nie mogą być celem samym w sobie! Jesteśmy wtedy pochłonięci zarobkiem bardziej niż ‘wzrostem’. A to ‘wzrost’ decyduje o naszej determinacji, rozwoju i konkurencyjności.


Student który nie lubi tego co studiuje, a studiuje to tylko dlatego że 'po tym ma być podobno praca' zawsze będzie mniej produktywny i kreatywny w danej dziedzinie od tego, który wracając z wykładów z zapałem wertuje książki, ze zwykłej ciekawości i chęci zgłębienia tematu.


 


Nie istnieje coś takiego jak uniwersalna prawda. Każda ( powtarzam KAŻDA) osoba na tej ziemi jest unikalna i niepowtarzalna. Dlaczego więc słuchać się innych w sprawach planów na nasze życia? Skoro każdy jest unikalny, każdy ma prawo układać życie po swojemu.


„Ważniejszym od dobrego planu, jest czysty cel”


Nie jestem zwolennikiem teorii „ Po trupach do celu”. Trzeba odseparować konsekwentne od desperackiego dążenia do celu.


Gdy robimy to konsekwentnie, często sami jesteśmy zdumieni jak niesamowicie sprawy się dla nas układają. Warunkiem jednak jest niezłomna wiara w to co się wierzy i wytrwałość. Wtedy KAŻDY cel jest możliwy. ( Ciekawe rozwinięcie tego wątku można znaleźć w książce „Potęga Podświadomości” Josepha Murphyego).


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]